Kup Tę Książkę

ISBN: 978-83-8095-266-9
Objętość: 132 s.
Oprawa: twarda
Format: 202 mm x 133 mm
Rok wydania: 2017

Opis


Zaproszenie do lektury Proponowana Czytelnikom książka jest dla mnie pozycją dość szczególną. Można powiedzieć, że jest rodzajem prezentu, jaki sobie sprawiłem w związku z okrągłą rocznicą moich urodzin. Osiągnąłem bowiem wiek i dojrzałość (czyli zestarzałem się), w którym dokonuje się pewnych podsumowań. Nawet nie zauważyłem, jak priorytetem stała się dla mnie promocja podopiecznych na stopień doktora. Promocja dużej grupy zdolnych studentów przygotowujących pod moim kierunkiem prace magisterskie. Mówiąc kolokwialnie, z naukowego koguta, zainteresowanego przede wszystkim własnym rozwojem, stałem się kwoką wychowującą pisklaki. W takim wypadku nie może dziwić fakt, że oglądam się wstecz, na ślady, które jako ów metaforyczny kogut po sobie zostawiłem. I taka jest właśnie ta książka. To collage, a mówiąc bardziej współczesnym językiem – rodzaj patch­worka. Przeglądając własny dorobek i penetrując twardy dysk w komputerze, odnalazłem sporo tekstów nigdzie nieopublikowanych, zaczętych, a nieskończonych, których pisanie zarzuciłem z powodu albo braku pomysłu, albo zniechęcenia czy też szwankującego niekiedy zdrowia. Z obecnej perspektywy niektóre z nich uznałem za całkiem sensowne i postanowiłem nad nimi jeszcze popracować. Jakkolwiek nie nad wszystkimi i nie od razu. Wracałem do nich, zmieniałem, zostawiałem, wracałem. Każdy z badaczy ma swój warsztat pisarski i własny sposób przelewania myśli na papier. poleca Impuls

Podstawę tej książki w przytłaczającej jej objętości stanowią teksty, które nie były nigdzie publikowane; to właśnie o nich mówiłem jako o niedokończonych czy odłożonych. Szybko jednak zorientowałem się, że komponują się one z innymi moimi tekstami, które gdzieś już publicznie zafunkcjonowały – alboż to jako wygłoszone na konferencjach referaty, albo jako artykuły porozrzucane w czasopismach i wydawnictwach wieloautorskich. Zatem niektóre z nich wkomponowałem w ten collage, uznając, że razem z innymi stanowią pewną całość, są wobec siebie komplementarne. Dużą przygodą było komponowanie tej książki z zachowaniem strategii, aby jeden tekst uzupełniał inny, a niekiedy go wyjaśniał, lub też stał w świadomie ułożonym kontrapunkcie. Przy czym, jeszcze raz podkreślam, teksty wcześniej upublicznione stanowią jedną piątą całości. Informuję o tym i wyjaśniam swój zamiar, aby puryści metodologiczni nie zarzucili mi autoplagiatu. Bo też tej książki nie przygotowuję na żaden awans, a jedynie dla przyjemności swojej i z myślą o Czytelnikach. Nie myślałem też o punktach parametrycznych, gdyż one już mi nie służą – one służą mojemu wydziałowi, z którym jestem związany od 35 lat. Na końcu książki umieściłem dodatek, który ma charakter parergiczny. Pierwszy tekst powstał jako ostatni i jest próbą porównania drogi słynnego twórcy teatru Jerzego Grotowskiego ze szlakiem, który od powojnia przebyła pedagogika jako nauka. Jest też zasygnalizowaniem ważności znajomości klasyków polskiej pedagogiki, profesorów, których dorobku wielu pedagogów akademickich po prostu nie zna. Jak napisałem, jest to wątek zasygnalizowany. Drugi tekst to wygłoszony, ale nigdzie niewydany referat z okazji jubileuszu Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Jakże często spotykałem się z zarzutem, że mój język jest zbyt mało naukowy, zbyt metaforyczny, za bardzo ilustrujący przykładami wygłaszane tezy, pozbawione tabelek i wykresów. W ten sposób również niekiedy podważano naukowość moich rozważań. Była to dla mnie prawdziwie „przeklęta lekkość pióra”, ale nie umiem pisać inaczej. Niejeden raz chciałem być hermetyczny i bardziej „naukowy”, ale mi nie wychodziło. I ta publikacja jest najlepszym tego dowodem. Na końcu książki składam należne podziękowania wszystkim tym, którzy pomogli w jej powstaniu. Przechowam ich w serdecznej pamięci. Autor

 

poniedziałek, 05 wrzesień 2016 11:54

Pedagogika dyskretna

Opis

 

Wszystkie zaprezentowane w tomiku teksty ujrzały już światło dzienne. Albo na portalu „wPolityce”, albo w tygodniku „wSieci”. Zdaję sobie sprawę, że po tym ostatnim zdaniu część czytelników odłoży książkę na półkę i nie sięgnie po nią. Takie bywają koszty wyborów i przekonań i nie ma co się z tego powodu mazgaić.

Teraz postanowiłem pozbierać swoje rozproszone, a niekiedy już niebrzmiące, głosy w jeden chór. Stąd pomysł tej publikacji.

Od lat lokuję się w obszarze naukowej eseistyki. Jeden z wybitnych profesorów nazwał mnie nawet „mistrzem pedagogicznego eseju”. Miano to jest mocno na wyrost. Znam uczonych znacznie lepiej władających piórem i ze zdumieniem obserwuję, jak opasłe tomy są w stanie napisać. Ja tak nie potrafię. I w tym życiu już się nie nauczę.

Dlaczego „pedagogika dyskretna”? Bo oparta na wrażeniach, na skojarzeniach i wnioskach wynikających nie z dobrze zaplanowanych badań utrzymanych w reżimie metodologicznym, lecz z pewnej wrażliwości, podpatrywania rzeczywistości, oglądania spraw niekiedy zza węgła. To pedagogika, dla której materiału dostarczył mój prawie sześćdziesięcioletni spacer po świecie.

Co ciekawe, jako promotor prac magisterskich czy doktorskich zdecydowanie preferuję publikacje oparte na empirii, statystyce, pełne wykresów i tabel. Wszak moje najwcześniejsze prace też od tego nie stroniły.

W powstaniu tej książki chciałbym wyróżnić dziękczynnie trzy osoby. Dyrektora Oficyny Wydawniczej „Impuls” – Wojciecha Śliwerskiego, który zechciał całość opublikować, mgr Patrycję Ampulską, która perfekcyjnie pozbierała i uporządkowała przedstawione w części drugiej teksty, i dr hab. Dittę Baczałę za pozytywną recenzję. Jestem ich dłużnikiem.

Spis treści

Wstęp         7

Szkoła – organoleptycznie         9
Młodzież, której nie ma         9
Szkoła, która zawsze przegrywa     14
Szkoła rodziców     19
Szkoła nauczycieli     26
Pedagogika zaczerpnięta z powietrza     35
A szkoła?!     35
Bez religii     37
Do szkoły     39
Drobny nonsens     41
Droga, Prawda i Życie w polskim rynsztoku     43
Czyje podobieństwo?     43
Droga     45
Prawda     47
Życie     48
Ewa, dlaczego?     49
Hałasy     52
Vitro multi kulti     54
Jakkolwiek?     56
Mowa dzieci     59
Od szkoły do psychuszki     61
Okolice Betlejem     63
Oszaleli?     65
Pedagogika drogi – od kuchni     66
Podpowiedź dla ministra Jarosława Gowina     68
Szkoła polska dla Unii Europejskiej     69
Romek z taboru     74
Światła, pedofile i przemoc     77
Szkoła bez duszy     79
Szkoła w czasie     82
Tombak     85
Tranzyt     87
Trzewia i naskórek     89
Zbrodnia w stylu fun     92

Fragment

Szkoła – organoleptycznie

Młodzież, której nie ma


Jeszcze w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku problematyka młodzieży jako osobnej kategorii generacyjnej, a przede wszystkim badawczej, była niezwykle atrakcyjna i popularna w środowisku przedstawicieli nauk społecznych. Ogromna część prac doktorskich, habilitacyjnych, ale także popularnych, odnosiła się do tej kategorii wiekowej. Nie można zapomnieć o takich autorach, jak Ryszard Dyoniziak, Janusz Rulka, Ryszard Borowicz, Zbigniew Kwieciński, Krystyna Szafraniec, Krzysztof Dzieńdziura czy też niżej podpisany. Problematyka ta jawiła się jako fascynująca z kilku względów. Szczególnie w 1968 roku młodzież zwróciła na siebie uwagę. W związku z tym, że doszło wtedy do wydarzeń stricte politycznych, próby naukowego opracowania zagadnienia zatrzymywała cenzura. Poluzowanie kleszczy kontrolnych zaowocowało naukowymi opracowaniami o młodzieży. Dzisiaj jest to temat prawie niszowy i mało popularny.

Lata siedemdziesiąte przyniosły rozkwit tak zwanej kultury studenckiej będącej udziałem grupy nazwanej młodą polską inteligencją. Młodzież silnie dała o sobie znać w spektaklach teatralnych (Teatr Ósmego Dnia, Akademia Ruchu, Warszawska Grupa Teatralna, Provisorium, Grupa Chwilowa, a przede wszystkim Teatr Stu). Głośno wybrzmiewała studencka ballada (Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski, Jan K. Kelus).

Młodzież akademicka mocno angażowała się w rozmaite ugrupowania opozycyjne, co wówczas mogło skończyć się aresztem, karami, relegowaniem ze studiów. Dość powiedzieć, że na firmamencie społecznym młodzież odgrywała ogromną rolę i nie mogła być niezauważana. Z tej też przyczyny była pod „specjalną opieką” Służby Bezpieczeństwa i utkana wręcz agentami i szpiclami tej instytucji. Działalność artystyczna klubów studenckich – w pełni zamierzona i przemyślana – była tak samo istotna jak odbywająca się niemal mimochodem działalność edukacyjna. Renesans przeżywały też, mimo że silnie inwigilowane, wspólnoty wyznaniowe, na przykład prowadzone przez księdza Franciszka Blachnickiego. [...]

 

ISBN: 978-83-8095-066-5

Format: 202 mm x 133 mm
Objętość: 96 stron
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2016

Edukacja małego dziecka. Tom 7, Szuścik Urszula, Minczanowska Aleksandra. Ogrodzka-Mazur Ewa, pedagogika, tania książka, logopedia, edukacja, księgarnia internetowa, Impuls,  bestsellery, Oficyna Wydawnicza Impuls, nowości, nowo wydane, nowe książki, www.nowowydane.pl

Published in Edukacja i pedagogika
poniedziałek, 06 czerwiec 2016 16:53

Ortodoksja i chaos

Coraz rzadsze są książki, w których treść idzie w parze z formą; nie wystarczy mieć coś do powiedzenia, trzeba jeszcze umieć to przekazać. Książki profesora Nalaskowskiego od lat niezmiennie intrygują, lekkością formy i celnością spostrzeżeń przywołując najlepsze tradycje polskiej eseistyki. Z Profesorem można się zgadzać lub nie, można dyskutować, popierać lub zwalczać, ale, przede wszystkim, trzeba go czytać. Najnowszy zbiór, zatytułowany (jakże obiecująco…) Ortodoksja i chaos, jest przede wszystkim doskonałą lekturą, lekturą przewrotną, gdyż zafascynowany Czytelnik bezwiednie ulega czarowi autorskiego wywodu, kwestie merytoryczne odsuwając na boczny tor. A niesłusznie. Profesor Nalaskowski porusza tematy nie tylko ważne (m.in. reforma edukacji), ale i kontrowersyjne (tzw. kwestia żydowska, wychowanie do życia w rodzinie i wiele innych), przy czym niejednoznaczność jest tu cechą najbardziej pożądaną, gdyż, z racji swej natury, pobudza do myślenia, a o to Profesorowi najbardziej chodzi.

ISBN: 978-83-7850-420-7
Format: 133 x 202 mm
Objętość: 180 stron
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2013

Published in Edukacja
poniedziałek, 23 maj 2016 13:30

Pedagogiczne zwierzątko

Opis

Świat nie jest taki zły


Pisząc tę książkę, wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: czy nie naruszam granicy pomiędzy przywoływaniem i interpretacją faktów a zwykłym ocenianiem czy osądzaniem innych? Czy nie naruszam ludzkiego prawa do niewiedzy, do niewkładania wysiłku, aby wiedzieć wszystko? Wszak są i tacy, którzy powiedzą, że nigdzie nie jest powiedziane ani zadekretowane, że człowiek ma moralny obowiązek poznawać i nazywać cały otaczający go świat. Otóż jest napisane. Rozwój i poznanie są nakazem biblijnym, poleceniem samego Boga. Dlatego mimo niekiedy zdumiewających wyników prezentowanych badań odległy jestem od ich akceptacji. Przecież sam nie jestem bez winy. Od ponad trzydziestu lat jestem nauczycielem, a przez ćwierć wieku byłem nauczycielem chyba na wszystkich stopniach nauczania. Zatem to być może ja nie byłem w stanie tych ludzi nauczyć, nie umiałem w sposób właściwy przekazać swojej wiedzy, a niewykluczone, że sam jestem zanurzony w bezmiarze niewiedzy. Może wiem tylko nieco więcej niż moi badani, a może po prostu wiem coś innego? Coraz częściej przekonuję się, że do harmonii świata potrzebni są nie tylko geniusze, ale też osoby niedorozwinięte. Potrzebni są nie tylko piękni, ale i szpetni; świat nie może się obyć zarówno bez wiernych, jak i zdrajców. Nie tylko nie znamy, ale też nie umiemy sobie nawet wyobrazić świata idealnego. I tak naprawdę wcale do niego nie tęsknimy. Jeśli okrąg jest tworem doskonałym, nie umiemy go zmienić, i to nie wyzwala w nas twórczych inspiracji. Okrąg jest nudny. Możemy go podziwiać, może nas perfekcyjnością drażnić, ale ku niczemu nie podnieca. Jeden z moich kolegów, artysta grafik, stwierdził, że doskonałość jest nijaka i ociera się o kicz. Tylko niedokończoność, chropowatość, niedomkniętość wyzwalają w nas odruch twórczy. Pancerne, uzbrojone i zaszyfrowane wrota są niczym w porównaniu do wrót lekko uchylonych, do przepuszczającej światło szczeliny w drzwiach czy dziurki od klucza.


Niewiedza jest wyzwaniem. Pokłady ludzkiej niewiedzy mogą być dla badacza ciekawsze niż erudycja. Pod jednym wszak warunkiem, że nie będziemy się niewiedzy przyglądać jak dwugłowemu cielęciu, jak zabawnemu karłowi, ale będziemy ją traktować jak odłóg do zaorania i uprawiania. Jak potencjalnie życiodajną ziemię, która – dzisiaj odstraszając czy raniąc bezużytecznością – jutro obsypie nas zbożem i dostatkiem. Tylko tak można przyglądać się ludzkiej niewiedzy. Nie jest ona bowiem ani chorobą, ani przypadłością, ani stanem ducha, ani tym bardziej grzechem. Stanowi zbawienny równoważnik wszelkich encyklopedii i najmądrzejszych traktatów. Ostatnią rzeczą, jaką możemy niewiedzę poczęstować, jest kpina. Nie byłoby filozofów, gdyby nie było głupców. Jestem profesorem tylko dlatego, że istnieje cała rzesza magistrów.


Niewiedza jest dynamiczna i rozwija się z taką łatwością, z jaką możemy budować regały, na które jeszcze nie napisano książek, co nie znaczy, że nie powstaną. Wszystko zależy od tego, czy obszary niewiedzy potraktujemy jak miejsce, w którym ma powstać nasz kolejny Rzym. Czy potraktujemy je jak pustynię z gruntu nieprzyjazną i bezużyteczną. Wszystko zależy od tego, jak zechcemy zrozumieć otaczający nas świat i okazje, które nam tworzy.

Autor 

 

Spis treści

Wstęp
Świat nie jest taki zły         7


Poznawcza rdza     11

Wiedza dzieci, niewiedza dorosłych     11
Dwie dekady temu     19
Pół dekady temu     20
Egzamin na bis     22


Panoptikum niewiedzy     25

Niewiedza lekko lewicowa     25
Niewiedza w odcieniu akademickim     32
Niewiedza fałszująca     36
Niewiedza odbita     39
Niewiedza na wejściu     41
Czas goi niewiedzę     44
Niewiedza zmienia nazwisko     45
Błogosławiona niewiedza     52
Leniwa niewiedza     54
Zbawienna niewiedza     55
Niewiedza jako tajemnica     56
Niewiedza nobilitowana     57
Niewiedza z wyboru     57
Niewiedza utytułowana     60
Niewiedza międzypokoleniowa     62
Media niewiedzy     63

Niewiedza zasad     68

Etiuda pierwsza: Wolna droga     68
Etiuda druga: Jarmark     69
Etiuda trzecia: Uderzyć w oczy     70
Etiuda czwarta: Apetyt     71
Etiuda piąta: Głosy     71

A inaczej?     72

Etiuda pierwsza: Niedzielne przedpołudnie     73
Etiuda druga: Wyjście uczniów ze szkoły     74
Etiuda trzecia: Pytanie o drogę     74
Etiuda czwarta: Uporządkować świat     74

Wiedza z nieprawdy     76
Niewiedza do poprawki     77
Niewiedza pryncypała     77
Zacieranie znaczeń niewiedzą     82


Źródła i trzewia
Zakończenie     85

Spis literatury przywołanej     89

 

Recenzja

Autor świadom potrzeby tropienia fałszywych ścieżek myśli i praktyki wychowawczej podkreśla: „nie tropię tu miejsc, z których wypływa pedagogika, lecz wskazuję takie, z których bierze się jej obecny kształt. Może to być poważnym zarzutem metodologicznym, że nie skupiam się na urodzie i charyzmie pedagogiki, lecz uwagę kieruję w stronę szpetniejszych skutków jej niedoskonałości. […] Tylko niedokończoność, chropowatość, niedomkniętość wyzwalają w nas odruch twórczy. […] Niewiedza jest wyzwaniem. Pokłady ludzkiej niewiedzy mogą być dla badacza ciekawsze niż erudycja”.
Aleksander Nalaskowski zaprasza czytelnika do przyglądania się różnym pokładom owej niewiedzy – od niewiedzy zawinionej przez zwykłe lenistwo aż do niewiedzy utytułowanej. Poczynione przezeń obserwacje i odczucia przekazuje niezwykle barwnym językiem. Treść książki wciąga, zaprasza do refleksji, bo są to obserwacje ważne dla jakości naszej egzystencji, dla przyszłego kształtu nie tylko edukacji, ale także życia społeczeństwa.

ks. prof. dr hab. Jerzy Bagrowicz

 

Mamy tu do czynienia ze swoistą etnografią zjawiska rozpoznawanego w sposób pogłębiony, w naturalnych sytuacjach, z nastawieniem na rekonstrukcję, zrozumienie i dotarcie do źródeł. W efekcie otrzymujemy obraz wielobarwny (choć w większości są to barwy ciemne, ponure), bogaty w szczegóły i zniuansowany. Przed przeczytaniem książki nawet nie przeczuwałam, że niewiedza może mieć tak wiele postaci i odmian. Nie podzielam opinii Autora, że jest to obraz szpetny. Jest ciekawy, intrygujący i inspirujący. Pobudza do odkrywania obszarów własnej niewiedzy, do analizowania swoich działań jako przyczyny niewiedzy własnej i innych oraz do szukania i znajdowania tak, aby tytułowe zwierzątko, na pozór małe, łagodne i niegroźne, a w rzeczywistości śliskie i złośliwe, nie unicestwiło tego, co czyni z nas ludzi.

dr hab. Anna Murawska, prof. US 

 

ISBN: 978-83-7850-978-3

Format: 202 mm x 133 mm
Objętość: 92 stron
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2015

Edukacja małego dziecka. Tom 7, Szuścik Urszula, Minczanowska Aleksandra. Ogrodzka-Mazur Ewa, pedagogika, tania książka, logopedia, edukacja, księgarnia internetowa, Impuls,  bestsellery, Oficyna Wydawnicza Impuls, nowości, nowo wydane, nowe książki, www.nowowydane.pl

Published in Edukacja i pedagogika