sobota, 10 wrzesień 2016 15:58

Pieśń o Bernadetcie

NowoWydane - Wydawnictwo Promic - Pieśń o Bernadetcie - Franz Werfel NowoWydane - Wydawnictwo Promic - Pieśń o Bernadetcie - Franz Werfel Wydawnictwo Promic - Pieśń o Bernadetcie - Franz Werfel

Kup Tę Książkę

ISSN: 978-83-7502-578-1
Format: 130 x 205 mm
Objętość: 692 s.
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: Maria Kłos

Opis

Ta historia zdarzyła się naprawdę. Napisało ją życie, a Franz Werfel ubrał ją tylko w znane sobie słowa. Zresztą najpiękniejsze, jakie znał. Powieść Werfla, który swe ocalenie, o czym głośno mówił, zawdzięczał Maryi, przenosi nas do połowy XIX wieku, do Francji. Tam u stóp Pirenejów, nieopodal maleńkiej miejscowości o nazwie Lourdes, miało miejsce objawienie się tajemniczej Pani... To spotkanie z Maryją w pobliżu Massabielskiej groty dało początek niezwykłym wydarzeniom, które w Lourdes dzieją się do dziś...

Bohaterką powieści jest Bernadetta Soubirous. Prosta, uczciwa dziewczyna, w której codzienność wchodzi Najświętsza Panna, sprawiając, że już nic nigdy nie będzie takie jak przedtem...

Oto barwna i wzruszająca opowieść o tym, co stało się w Lourdes... opowieść, która może odmienić życie na zawsze...

Fragment

BERNADETTA PRZENOSI WZROK na pobliskie topole. Może jednak wysoko, w ich wierzchołkach szumi ten sam wiatr, który tak bezlitośnie szarpie i miota wątłym krzakiem róży... Lecz nie. Topole, jakby wstrzymując oddech, stoją ciche, a liście ich, takie wrażliwe na najmniejszy podmuch, zastygły w bezruchu. Dziewczynka znów zwraca swój wzrok ku grocie, odległej zaledwie o dziesięć kroków od kamienia, na którym siedzi. Tym razem krzew dzikiej róży nie chwieje się już wcale, lecz nieruchomo przywiera do skalnej ściany. Prawdopodobnie to co widziała wcześniej było tylko złudzeniem. W tej chwili jednak nie jest to już żadne złudzenie. Bernadetta przeciera oczy... zamyka je, znów otwiera i znów zamyka, i znów otwiera, i powtarza to chyba z dziesięć razy... nie znika. Światło dzienne ma teraz znów barwę ołowianą. Jedynie owalna, spiczasto sklepiona nisza oświetlona jest złotym blaskiem, jak gdyby cały zachód słońca na niej skupił swe promienie. W tym świetle ktoś stoi... ktoś, kto jakby nagle w tym właśnie miejscu przybył na świat Boży, po dalekiej, lecz wygodnej i niemęczącej podróży. Ów ktoś nie jest w żadnym razie jakimś nieokreślonym widziadłem, przezroczystym duchem, czy nieuchwytną zjawą senną. Jest to jakaś bardzo młoda pani, z krwi i ciała, wytworna i pełna uroku. Jest raczej niska niż wysoka, gdyż stoi swobodnie w niewielkiej i wąskiej skalnej wnęce. Młoda pani ubrana jest trochę niecodziennie, lecz bynajmniej nie po staroświecku. Nie ma ciasno zesznurowanej talii ani paryskiej krynoliny, lecz poprzez luźno skrojoną śnieżnobiała suknię lekko rysuje się jej smukła postać. Przed oczami Bernadetty pojawiają się obrazy ze ślubu młodszej panny Lafite, któremu niedawno przyglądała się w kościele. Tak, ślubna szata eleganckiej panny młodej podobna była trochę do stroju nieznajomej. Zwłaszcza ten drogocenny biały płaszcz, spadający w luźnych fałdach aż do kostek. Spod welonu wymyka się swobodnie kilka jasnokasztanowych kędziorów. Można z tego wnioskować, że „Pani”nie nosi ułożonej żelazkami i spiętrzonej szylkretowymi grzebieniami fryzury, jak to jest modne w wyższych sferach. Niebieski, luźno przewiązany dość szeroki pasek zwiesza się aż do kolan. Błękit jego jest tak żywy, że patrzenie nań sprawia rozkosz, aż do bólu. Trudno rozpoznać, z jakiego rodzaju materiału zrobiona jest biała suknia. Pewnie nie umiałaby tego określić nawet panna Peyret, krawcowa szyjąca w najlepszych domach Lourdes. Chwilami lśni jak atłas czy crepe-satin, po czym matowieje i wygląda jak utkany ze śnieżnego puchu aksamit, to znów jak najcieńszy batyst, lekki jak tchnienie, przenoszący w swoich obfitych fałdach najlżejsze poruszenie delikatnych członków. Najbardziej uderzający szczegół spostrzega Bernadetta dopiero na końcu, a mianowicie, że piękna Pani jest bosa. Wąskie, małe stopy wyglądają jak z kości słoniowej albo z alabastru. Są to stopy jakby nieskalane zetknięciem z ziemią i tworzą dziwny kontrast z tak żywotną całością dziewczęcej postaci. Najosobliwszą zaś ich ozdobą są dwie złote róże, przyczepione nie wiadomo jak u nasady wielkich palców obu nóg. Nie można też orzec, jakiego rodzaju są to róże: czy to kosztowne klejnoty czy też grubo nałożona złota farba...

 

Promic

PROMIC Sp. z o.o. Oddział w Warszawie
ul. św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa

Sekretariat: tel. 22 642 50 82  Dział handl.: tel. 22 651 90 54 

www.wydawnictwo.pl
Więcej w tej kategorii: « Przeczekać ten dzień Mariamne »