środa, 06 lipiec 2016 17:35

Aparycje współczesności

NowoWydane - Oficyna Naukowa - Aparycje współczesności - Marian Golka NowoWydane - Oficyna Naukowa - Aparycje współczesności - Marian Golka Oficyna Naukowa - Aparycje współczesności - Marian Golka

Opis

Kultura zdaje się płynąć nurtem, na którego przebieg i kształt nie mamy większego wpływu. Nurt ten toczy się dość bezwiednie i jest bardziej spontaniczny i niezależny od nas jako jednostek, niż chcielibyśmy w to wierzyć. A jednak mamy ochotę korygować i krytykować jego przebieg mimo pewnej jałowości tej krytyki. Kiedy więc piszemy o współczesności, korci nas, by obnażać jej słabości, manowce, niebezpieczeństwa. A przy tym niemal zawsze grozi to blamażem, gdyż albo krytyka jest mało skuteczna, albo po latach okazuje się śmieszna, albo jej pobudki same w sobie wymagałyby krytycznego podejścia.

Paradoks polega na tym, że choć jako jednostki nie mamy większego wpływu na charakter współczesności, to jednak powinniśmy mieć wobec niej poczucie odpowiedzialności. Tak więc wobec współczesności i jej kultury nie możemy przejawiać postawy ani skrajnie krytycznej, ani w pełni aprobującej. Na współczesność nie można się obrażać, boczyć, wybrzydzać. Choć nie jest przecież całkowicie naszym własnym tworem, to jednak jest naszym depozytem, który nawet gdy nie jest nazbyt urodziwy i kształtny, musimy wszak przyjąć i uznać za swój.

Więcej

                                                                                          Spis treści

Wstęp /7
Prezentacja współczesności /11
Nadmiar i śmieć w kulturze /21
Rozbiór kiczu /39
Skandal artystyczny /63
Gdzie się podziali artyści? /81
Idole i niedole /97
Perfidia manipulacji medialnych /111
Czy można się ukryć przed kulturą medialną /125
Hipertrofia codzienności /141
Zepsuta zabawa /155
Pochwała głupoty? /177
Od kliknięcia do dotknięcia /191
Retorsje wolności /203
Współczesna cywilizacja – niezrównana czy niezrównoważona? /211
Ambiwalencja kryzysów i zagrożeń /227
Zakończenie /249
Informacja o pierwodrukach /251
Bibliografia /253


                                                                                              Wstęp


      Czy dobrze widzimy i trafnie oceniamy to, co znajduje się najbliżej nas – czyli naszą współczesność? Czy brak dystansu ułatwia czy utrudnia poznanie? Podobno, przynajmniej zdaniem Hegla, „sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, a nie o świcie”. Także Chińczycy mówią, że dopiero po upływie stu lat można właściwie ocenić skutki wszelkich wydarzeń. I jeszcze jedno: czy mamy duży wpływ na kształt współczesności? Także tu powinniśmy mieć sporo wątpliwości, mimo że chcemy być przekonani, iż przejawiamy jakieś znaczące kreatywne możliwości.
      Książka ta i zawarte w niej rozważania zostały napisane z perspektywy krytycznej troski. Troski i krytyki, które dostrzegalne są od dawna – przynajmniej od czasów Jana Jakuba Rousseau – a w odniesieniu do kultury medialnej przynajmniej od napisania w 1940 roku przez Maxa Horkheimera i Theodora W. Adorna głośnego artykułu Przemysł kulturalny. Skądinąd, bezradność tej krytyki wskazuje, że kultura zdaje się płynąć nurtem, na którego przebieg i kształt nie mamy większego wpływu. Ot, nurt ten toczy się dość bezwiednie i jest bardziej spontaniczny i niezależny od nas jako jednostek, niż chcielibyśmy w to wierzyć. A jednak mamy ochotę korygować i krytykować jego przebieg mimo pewnej jałowości tej krytyki – mimo poczucia, że próbujemy zawracać Wisłę kijem. Kiedy więc piszemy o współczesności, korci nas, by obnażać jej słabości, manowce, niebezpieczeństwa. A przy tym niemal zawsze grozi to blamażem, gdyż albo krytyka jest mało skuteczna, albo po latach okazuje się śmieszna, albo jej pobudki same w sobie wymagałyby krytycznego podejścia, gdyż nie zawsze były wyrazem troski o kulturę, lecz raczej troski o własne dobre samopoczucie i własne zapatrywania.
      Jeszcze gorzej, gdy krytyka współczesności opiera się na szczególnych pochwałach przeszłości. Tamta zazwyczaj jest wtedy wyidealizowana, gdyż często opiera się na szczątkowej wiedzy. Selektywnie przyjmowane są niektóre pozytywnie ujmowane dawne fakty, które akurat, na zasadzie kontrastu, mogą potwierdzać pewne negatywne opinie odnośnie do współczesności.
      Te aspekty przeszłości, które nie pasują do jej idealnego obrazu, nie są oczywiście ujmowane jako odniesienie i tło krytyki współczesności. Obawy wzbudza przede wszystkim krytyczne spojrzenie na sztukę współczesną. Zapewne jest to spowodowane wieloma pomyłkami niegdysiejszych teoretyków i krytyków, którzy w swoim czasie nie docenili czy to impresjonizmu, czy niektórych przejawów sztuki z okresu międzywojennego ani awangardy z drugiej połowy XX wieku. Obawa przed zarzutem ignorancji jest silna, ale na ten paraliż wpływa też wiele innych czynników, a w tym przede wszystkim nastawienie prezentystyczne, wymagające aprobaty bez wyjątku wszystkiego, co niesie współczesność. Ponadto ogarniający sztukę „system artystyczny” czy „świat sztuki” sprawiają, że na odbiorcach swoiście wymuszana jest aprobata dla aktualnej oferty albo przynajmniej pokorne milczenie. Nie jestem przekonany, że taka bezkrytyczna akceptacja wszystkiego dobrze służy sztuce współczesnej, która przecież jest złożona, wielopostaciowa i różnorodna, w której można dostrzec zarówno sporo dokonań niezwykłych, jak i wiele banalności, pomyłek i szalbierstw. To właśnie wymaga szczególnej analizy. Wymaga też pewnej porcji przekory i nastawienia demistyfikującego. Trzeba przy tym pamiętać, że demistyfikacja mechanizmów funkcjonowania sztuki – w tym trywialności propozycji artystycznych i obecności skandali medialnych – nie jest demistyfikacją samej sztuki. Przeciwnie – jest próbą obrony jej wartości i sensów.
      Paradoks polega na tym, że choć jako jednostki nie mamy większego wpływu na charakter współczesności, to jednak powinniśmy mieć wobec niej poczucie odpowiedzialności. Tak więc wobec współczesności i jej kultury nie możemy przejawiać postawy ani skrajnie krytycznej, ani w pełni aprobującej. Na współczesność nie można się obrażać, boczyć, wybrzydzać. Choć nie jest przecież całkowicie naszym własnym tworem, to jednak jest naszym depozytem, który nawet gdy nie jest nazbyt urodziwy i kształtny, musimy wszak przyjąć i uznać za swój. I starać się pielęgnować go tak, aby przetrwał. Słowem, nie można udawać, że nasza współczesność nie ma wad i usterek. Trzeba obnażać jej słabości i mielizny. Trzeba krzyczeć, gdy budzi niepokój. Wreszcie, trzeba próbować ją korygować, choćby po to, by dać szansę dalszego trwania tym, którzy będą jej gospodarzami i użytkownikami w przyszłości.
      Pojmowanie współczesności, choć dotyczy przede wszystkim nas – aktualnie żyjących ludzi – jest mgliste i nieokreślone. Tym bardziej wymaga ona badań, analizy i refleksji.
      O niektórych poruszanych w tej książce problemach pisałem już wcześniej – i to niejeden raz. Wracam do nich, gdyż ciągle wydają mi się ważne i godne przypomnienia. Tutaj, po krótkim zaprezentowaniu podstawowych założeń i sposobu rozumienia współczesności, podjęte będą takie kwestie, jak nadmiar i śmieć w kulturze, jej kiczowata banalność i trywialność, istnienie medialnych skandali artystycznych, degradacja zawodu artysty. Dalej poruszone będą też inne zagadnienia związane z funkcjonowaniem mediów, a mianowicie dominująca w kulturze rola idoli medialnych, medialne manipulacje oraz kwestia odnosząca się do tego, czy jesteśmy skazani na kulturę medialną czy też możemy się przed nią schować. Pojawi się też refleksja nad tym, jaki charakter ma dziś codzienność oraz czym jest obecnie zabawa, a także jaki jest „sens bezsensu”. Kolejnym ważnym problemem wymagającym rozważenia jest poczucie „mocy sprawczej” uczestnika współczesnej cywilizacji, zakres wolności, jaką dysponuje, oraz pytanie o niebezpieczeństwa i kryzysy zagrażające współczesnej cywilizacji.
      Nie bardzo wiemy, czy ludzie każdej epoki i każdego społeczeństwa mają taką kulturę, jakiej chcą, czy taką, jaka im się narzuca ze swoją systemową mocą. Wiemy tylko, że nasza ma pewne cechy, stygmaty czy zadry, które wcale nie świadczą o jej wspaniałości, ale też nie muszą być traktowane jako trwałe jej piętno. Samo ich przywołanie i opisanie niczego oczywiście nie zmieni, lecz może być po prostu jednym ze świadectw tejże współczesności – współczesności, która czasem mizdrzy się do samej siebie, a czasem jęczy z rozpaczy.
      I jeszcze jedna uwaga: zrozumiałe jest, że przygotowując te teksty, miałem poczucie ambiwalencji wobec podjętego tematu i problemów, które się z nim wiążą. Ta ambiwalencja wahała się od sprzeciwu do akceptacji, od dezaprobaty wobec współczesności do pogodzenia się z jej charakterem. Dalszy wywód tylko częściowo z tej ambiwalencji zdaje sprawę, bo nie to było moim celem.

ISBN: 978-83-64363-27-6
Format: 140 x 210 mm
Objętość: 262 str.
Oprawa: miękka
Projekt graficzny okładki i stron tytułowych: Ireneusz Sakowski
Rok wydania: 2015
Dział: socjologia
Autor: Marian Golka

Niewinne kłamstwa (Akademia Canterwood 6), Jessica Burkhart, thriller, sensacja, kryminał, zapowiedzi, powieść, literatura kobieca, literatura obyczajowa, literatura inspiruje, bestsellery, romans, księgarnia internetowa, Wydawnictwo Dobra Literatura, Wydawnictwo Dolnośląskie, nowe książki, tania książka, nowości wydawnicze, nowo wydane, nowowydane.pl

Oficyna Naukowa

Oficyna Naukowa
ul. Mokotowska 65/3
00-533 Warszawa
Telefon: (22) 622 02 41

www.oficyna-naukowa.com.pl/